Czy warto korzystać z darmowych banków zdjęć?

Popularność darmowych banków zdjęć wciąż rośnie. Korzystają z nich graficy, blogerzy, twórcy poważnych portali internetowych, muzycy i zapewne jeszcze wiele innych osób. Nie od dziś wiadomo, że treść lubi towarzystwo zdjęć. Odpowiednie grafiki sprawiają, że publikowany tekst staje się dla odbiorcy bardziej wiarygodny. W mediach społecznościowych treści bez zdjęć są praktycznie nie widoczne. Ale czy warto na siłę szukać odpowiednich zdjęć w darmowych bankach? Pewnie tak, o ile nie sięgamy po te, które leżą na wierzchu. Weźmy na przykład to zdjęcie:

wVlfnlTbRtK8eGvbnBZI_VolkanOlmez_005

 …które od czasu jego publikacji w darmowym banku unsplash.com widziałam w sieci (i nie tylko) dziesiątki razu. W przeróżnych kontekstach. Zaczynając od muzyki, przez portal Huffington Post i na poradach dotyczących depresji kończąc.

darmowe-stocki

banki-zdjec

stocki

darmowe-zdjecia

Według wyszukiwarki Google, zdjęcie to zostało wykorzystane w sieci ponad 180 000 razy. W przestrzeni miejskiej widziałam je z kolei w roli plakatu teatralnego.

Podobna sytuacja miała miejsce, kiedy firma Adobe ogłosiła, że w 2016 roku wyda narzędzie do prototypownia. Grafika, która została udostępniona wraz z tą wiadomością, zalała internet ogromną falą. Pojawiała się przy każdym tłumaczeniu, przy każdym udostępnieniu tej wiadomości.

adobe-wireframe

Jak reaguje użytkownik sieci, kiedy po raz kolejny widzi to samo zdjęcie?

Na początku zapewne krzywo się uśmiecha pod nosem. Ale istnieje duża szansa, że z czasem zacznie ignorować treści opatrzone tym obrazem. Wyobraźmy sobie na przykład, że scrolujemy naszą facebookową tablicę i przed oczami miga nam kilka razy to samo zdjęcie. Jest szansa, że w pierwszy link klikniemy, ale za drugim, trzecim i dziesiątym razem zignorujemy treść w przekonaniu, że to link do tego samego artykułu który czytaliśmy przed chwilą.

Istnieje też zagrożenie, że użytkownik jest świadomy iż obraz pochodzi z darmowego banku zdjęć (bo przecież widział je już 180 000 razy), może się zdarzyć, że zmieni zdanie o twórcy opublikowanej treści. Wykorzystanie zdjęcia z darmowego banku jest wygodne, nie wymaga praktycznie żadnego wysiłku. Odbiorca, może więc odnieść wrażenie, że artykuł został przygotowany na szybko, autor poszedł na łatwiznę, a w przypadku dużego portalu czy firmy, domyśleć się można, że publikacja została przygotowana po kosztach.

Czy płatne banki zdjęć rozwiążą problem powtarzalności obrazów?

Niestety nie. Są równie popularne co te darmowe. Co gorsza, wykorzystywane są przez twórców reklam prasowych, bilbordów, opakowań. Sama przeglądam jeden z takich banków codziennie i po wyjściu na miasto, jestem w stanie rozpoznać większość użytych na plakatach zdjęć. Twarz tej samej modeli widuję na reklamach proszków do prania, reklamach przychodni dentystycznych i ofertach usług biznesowych. Jeżeli na prawdę zależy nam na przykuciu uwagi czytelnika/klienta, powinniśmy zainwestować pieniądze i/lub czas w przygotowanie oryginalnych treści wizualnych.